Nauka samodzielności w trakcie zabawy

4 Replies

MAŁE DZIECI moje przemyślenia Montessori
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

                Czy pomaganie dziecku w odrabianiu lekcji, w zawiązywaniu butów, w wycinaniu czy zapinaniu kurtki jest tak bardzo niewychowawcze? Warto się nad tym bardziej zastanowić, bo za każdym razem gdy robimy coś za dziecko lub poprawiamy po nim dajemy mu sygnał, że robimy to lepiej, szybciej i dokładniej. Co dziecko wnioskuje z takiego zachowania?

                  Nic innego jak to, że nie potrafi tego zrobić tak dobrze jak rodzice, że robi to gorzej, wolniej, nieporadnie… Maluch zaczyna takie myślenie przenosić na swoją samoocenę i w ten sposób małymi krokami podcinamy skrzydła własnemu dziecku. Doskonale zauważyła to Maria Montessori tworząc system edukacji w oparciu o samodzielność dziecka. „Pomóż mi zrobić to samodzielnie”, to jest zdanie które inspiruje mnie każdego dnia, które pozwala patrzeć na świat oczami dziecka i strać się bardziej zrozumieć jego potrzeby.

                Nie tak dawno miałam przyjemność przeżyć taką ciekawą sytuację w przychodni: Wychodzimy z Michałkiem od lekarza, podaję synkowi kurtkę ubieram się i czekam spokojnie obok, aby synek zapiął zamek… po chwili słyszę komentarz za plecami -co z pani za matka… dziecko męczy się i nie może zapiąć kurki, a pani nawet nie pomoże… -a widzi pani, żeby syn mnie prosił o pomoc? Widocznie czuje się na siłach, aby samodzielnie zapiąć kurtkę… gdy skończyłam mówić, akurat udało się Michałkowi zapiąć kurtkę i mogliśmy dumni wyjść. To najprostszy przykład, jak bardzo w tym momencie Michał poczuł się samodzielny, obca pani obok podważyła jego umiejętności, a ja cierpliwie czekałam wierząc, że poradzi sobie. Mimo, że potrafi wykonywać tę czynność od dawna, to nadal wygląda to czasem nieporadnie, ale zawsze duma i satysfakcja z samodzielnie wykonanej czynności jest bezcenna.

                Jeśli Wy uwierzycie w umiejętności Waszych dzieci, one również będą wierzyć w siebie i wyrosną na odważnych, pewnych siebie i szczęśliwych ludzi. Próbujcie zachęcać dziecko do samodzielności prostymi komunikatami w codziennych czynnościach i zabawie: -kto pierwszy się ubierze, ten wybiera w co będziemy się bawić, -zbieramy samochodziki, zobaczymy, kto więcej ich zbierze -Dziś robimy porządki, ja odkurzam, a ty co możesz zrobić? – Spróbuj pokolorować ten rysunek, a potem możemy go razem ładnie oprawić i powiesimy na ścianie.

nauka samodzielnosci

    

                Przytoczę wam jeszcze dwie sytuacje, których byłam świadkiem i w których na pierwszy rzut oka rodzice chcieli dobrze:

              -Mamo popatrz narysowałam dla ciebie motylka, zobacz jaki piękny mi wyszedł -sama go zrobiłaś? -tak, na świetlicy po lekcjach -jest bardzo ładny dziękuję, ale mogłaś jeszcze bardziej pokolorować to skrzydło, a tu dorysować takie długie czułka i tło można zrobić takie delikatne błękitne… wtedy byłby jeszcze ładniejszy -ale starałam się, nikt mi nie pomagał -wiem, ale można to zrobić lepiej -ale wtedy to już nie będzie mój motylek, taki jak sobie wymyśliłam, tylko twój…

             Druga sytuacja miała miejsce podczas występów dzieci ze szkoły muzycznej. Dziewczynka z zapałem powtarzała każdą nutę utworu przed swoim występem, ćwiczyła do ostatnich chwil, a mama co rusz ją strofowała -tu uważaj, -tylko, się nie pomyl w tym miejscu, -skup się!

             Takie banalne, a jednak jak często doradzamy dziecku i pouczamy starając się dobrze mu podpowiedzieć, a nieświadomie podcinamy dziecku wiarę w swoje umiejętności i zniechęcamy do podejmowania kolejnych prób i samodzielnych działań. Najczęściej warto docenić coś co dziecko zrobiło samodzielnie z własnej inicjatywy i nie poprawiać tego po nim. Bądźmy dumni z wysiłku i starań dziecka zamiast oceniać tylko efekt końcowy. Takie słowa jak: -jestem z Ciebie dumna, -widzę, że włożyłeś w to dużo pracy, – świetny pomysł, naprawdę sam na to wpadłeś? -dodają dziecku otuchy i podkreślają jak ważna jest praca, systematyczność oraz pomysłowość, a nie sam efekt finalny powierzonego zadania.

             Pracuję na co dzień z kilkulatkami i bardzo często widzę jak łatwo jest nam etykietować i szufladkować dzieci. Nawet gdy jesteśmy zmęczeni, zniecierpliwieni nie powinniśmy zwracać się do dziecka takimi sformułowaniami jak: -jesteś samolubny, -jesteś niegrzeczny, -ty łobuzie, -jesteś leniwy, nie starasz się… Każdy z takich zwrotów potrafi ciążyć nad dzieckiem nieraz przez wiele lat. Doskonale widziałam jak to funkcjonuje, gdy przez kilka lat pracowałam z dziećmi w domu dziecka. Większość z moich podopiecznych to wspaniali młodzi ludzi, wrażliwi, z pasją i marzeniami. Jednak w szkole często niedoceniani, zaszufladkowani nie mieli siły przebicia. Do tego stopnia to działało, że starsze dzieci po zmianie szkoły podstawowej na gimnazjum ukrywały przed kolegami i nauczycielami, że mieszkają o domu dziecka, bojąc się nadanie kolejnej etykiety i oceny.

               Trudno jest być zawsze obiektywnym, zawsze odpowiednio dobierać słowa, bo przecież każdy z nas jest tylko człowiekiem i miewa chwile słabości. Ale ile razy sobie przypomnimy, o tym jak ważne są słowa, które kierujemy do dziecka. To próbujmy budować pozytywny obraz naszych dzieci i podopiecznych.

jak nauczyc samodzielnosci

                „Powiedz mi, a zapomnę. Naucz mnie, a zapamiętam. Zaangażuj mnie, a nauczę się”- Benjamin Franklin. To kolejna inspirująca mnie w codziennej pracy z dziećmi sentencja. Bo właśnie zaangażowanie, samodzielność i aktywność to są główne czynniki, które wyzwalają w dziecku kreatywność i pozwalają odkrywać świat wszystkimi zmysłami.

                Jeśli od najmłodszych lat będziemy dziecko uczyć takich nawyków, to w przyszłości nie będzie z tym problemu. Kreatywność, eksperymentowanie, odkrywanie świata w zabawie pozwala dziecku na spontaniczny rozwój samodzielności i poznanie samego siebie, przy użyciu swoich zmysłów, odczuć i tego co nas otacza. Aby umożliwić dziecku taki harmonijny i budujący rozwój wystarczy nie stwarzać wokół kolejnych barier, zakazów i nakazów. W trakcie zabawy nie bądźmy tylko dyrektywni, ale pozwólmy wykazać się również dziecku. Warto zaproponować wspólną aktywność, a potem pozwolić dziecku przejąć inicjatywę zabawy. Wystarczy zadawać pomocnicze pytania: -A ty co o tym myślisz? -Zastanówmy się, co jeszcze możemy z tym zrobić? -A może coś by tu jeszcze dodać, tylko jak to umocować? -Takie rzucane głośno myśli w formie pytań skłaniają dziecko do myślenia i podejmowania samodzielnych działań w zabawie.

po co chodzic na plac zabaw

               Doskonałym miejsce do kształtowania samodzielności dziecka w trakcie zabawy jest zwykły plac zabaw. Zawsze pozwalałam dzieciom na dużą swobodę w chodzeniu po drabinkach, ślizgawkach i innych przyrządach, obserwując jednocześnie niektórych rodziców, a zwłaszcza dziadków… którzy co rusz odbierają dziecku pewność siebie: -Uważaj, bo spadniesz! -Trzymaj się mocno, bo zaraz się potkniesz! -Nie wchodź tam lepiej, – Nie idź tak wysoko, bo nie dasz rady potem zejść… Tak niewiele trzeba, aby podobny komunikat przekazać dziecku bardziej pozytywnie: -Kochanie idź śmiało jestem obok, -Świetnie sobie radzisz, jesteś dzielny, -Widzę, że się trzymasz, dobrze ci idzie, -Jesteś bardzo uważny dlatego tak świetnie pokonujesz każdą przeszkodę. Tak delikatnie zmieniony komunikat jest dla dziecka z jednej strony ostrzeżeniem, żeby uważać, a z drugiej zapewnieniem, że jesteś obok i czuwasz i wierzysz.

             Dziecko pokonując kolejne drabinki uczy się planowania swoich ruchów, balansowania ciałem, samodzielnie ocenia ryzyko, uczy się cierpliwości, odwagi, a nieraz i pokory, gdy przyjdzie zmierzyć mu się z upadkiem. Ale każdy upadek, tak jak przy nauce chodzenia uczy i pozwala wyciągnąć odpowiednie wnioski.

             Dlatego tak ważne jest umożliwienie dzieciom już od najmłodszych lat podejmowania samodzielnych działań i decyzji. Jako rodzice możemy wspierać dzieci w samodzielności wzmacniając je każdego dnia dobrym słowem: -Jestem z ciebie dumna, świetnie ci to wyszło, -Naprawdę postarałeś się, -Lubię patrzeć, gdy czytasz książki, wyglądasz wtedy na taką mądrą i bystrą dziewczynkę, -Chyba lubisz biegać, bo zawsze masz wtedy taką rozpromienioną buzię, -Jeszcze nie tak dawno nie potrafiłeś sam puszczać latawca, a teraz popatrz jak pięknie lata, warto było ćwiczyć…

danonki (2)

           Każda z nas zmaga się codziennie z licznymi trudami macierzyństwa i wychowania dziecka. Towarzyszy nam radość, wzruszenie, duma ale i chwile słabości. Marzymy, aby nasze dzieci miały udane dzieciństwo, świetnie radziły sobie w przedszkolu, szkole i życiu dorosłym… Jednak życie lubi czasem nasze marzenia zweryfikować rzucając kolejne kłody pod nogi… Teoria i wszelkie mądrości wychowawcze odchodzą wtedy gdzieś daleko… Jak można sobie poradzić w tych kryzysowych momentach, gdy dziecko się buntuje, jest chore, nie chce współpracować… Nawet ja, mimo dużej cierpliwości i miłości do dzieci miewam z tym problemy i nie raz polegnę na placu boju… Ciekawa jestem czy u Was wygląda to podobnie, czy też spotkałyście się kiedyś z krytyką? A może macie swoje ciekawe sposoby i triki na wdrożenie dziecka w samodzielność?

                 Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak rozwijać samodzielność swoich dzieci, przeczytaj rady – wskazówki napisane przez Małgorzatę Ohme, psychologa i terapeutę dziecięcego: >czytaj dalej<

 

 

 

 

 

 

4 comments

  1. U lala fiu fiu

    Bardzo mądre słowa. Jestem tak zmęczona, że ledwo tu siedzę a przeczytałam całość od początku do końca. Trudne to. Taka praca z małym człowiekiem. Jeszcze trudniej pracować nad sobą. Wszędzie się mówi o tym jak wychowywać dzieci. Tak sobie myślę, że kluczowa w tym wszystkim jest praca nad rodzicem. Nauka cierpliwości, wrażliwości na potrzeby małego człowieka, nauka zachowania w sytuacjach kryzysowych (żeby nie stracić kontroli a o to łatwo kiedy człowiek zmęczony, zaspany czy głodny a dziecko jeszcze krzyczy) ni i nauka niewyręczania. Ech. Gdyby był egzamin na rodzica to pewnie bym go nie zdała.

    1. ewawojtan Post author

      Egzamin na rodzica zdajemy każdego dnia sądzę, że każdy z nas chce jak najlepiej, a taka samorefleksja zawsze dobrze robi. Też ze zmęczenia, czy pośpiechu nie zawsze postępuję tak jak powinnam, ale każdy z nas jest tylko człowiekiem, a najważniejsze to wyciągać wnioski ze swoich błędów na przyszłość 🙂

  2. Ania

    Dobrze to ujęłaś. Ja zauważylam, że przez nieustanny pośpiech nie pozwalamy dzieciom na samodzielność.A nie raz wystarczy minuta cierpliwości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Translate »