Nie zawsze jest kreatywnie…

6 komentarzy

Bez kategorii moje przemyślenia
         Siedzę w samochodzie i patrzę zamyślona w okno, w głowie tysiące myśli, próbuje je okiełznać, wyciszyć, ułożyć, zawieszam się…  Chwila ciszy….tylko chwila… bo wiem, że trzeba ruszać dalej…

odebrać dzieci, zakupy, potem… ach! Jadę, odbieram Michałka, w między czasie sprawdzam w telefonie co tam na Facebooku,  Instagramie i na blogu, czasem coś szybko odpisuję.  Jadę po Adasia. Znowu nie zrobiłam prania i zapomniałam dać Michałkowi zeszyt do logopedy, a Adaś pewnie jako jedyny niema wyprasowanej bluzki na gimnastykę, ech…. nie radzę sobie… Czyli typowe myśli każdej zapracowanej mamy. Czasem piszecie do mnie prywatnie idealizując mnie jako matkę, podziwiając jak szczęśliwe muszą być moje dzieci… Kochani na blogu jest tylko fragment naszego życia, codzienność jest czasem tak samo szara i pełna obowiązków jak u Was. Wchodzisz po raz pierwszy na mój blog, przeglądasz nasze kolejne zabawy i inspiracje i nagle dopada Cię panika… czarne myśli… marnuję dzieciństwo moich dzieci, nic z nimi nie robię… moje dzieci są inne, nie potrafią tak się skupić, nie słuchają…. To tylko niektóre z waszych myśli o których piszecie do mnie w wiadomościach. Nigdy tak na swój blog nie patrzyłam, chciałam tu zamieszczać inspiracje, swoje pomysły i propozycje zabaw edukacyjnych, aby Was pobudzić do
działania. Nie każdy wie jak się bawić, nie każdy ma pomysł gdy jest zmęczony, nie wszyscy musimy je mieć, każdy z nas jest inny i ma zupełnie inne predyspozycje i umiejętności. Marzyłam, aby dzięki mojemu blogowi każde dziecko i rodzic czerpało to co najpiekniejsze z dzieciństwa i macierzyństwa. Telewizor czy  komputer nigdy nie zastąpią prawdziwej zabawy i wspólnie spędzanych chwil. Dlatego już na wstępie proszę: wyzbądź się wyrzutów sumienia, i nie traktuj mojego bloga jako źródła frustracji, ale jako miejsce inspiracji, zrozumienia i prawdziwej matczynej miłości, takiej samej jak Ty czujesz.

 

Czy moje dzieci są szczęśliwe?
Pragnę tego z całego serca, podobnie jak Ty. Jednak jestem tylko zwykłym człowiekiem, który odczuwa zmęczenie, frustrację, bywa zniecierpliwiony i czasem negatywne emocje wyładuje na dziecku, walcząc potem z wyrzutami sumienia.  Komu  z nas nie zdarzyło się krzyknąć? Kto z nas nie miał ochoty czasem gdzieś uciec? Ile razy marzymy o chwili samotności, ciszy, spokoju i relaksu, a z pokoju obok słychać odgłosy kłótni o zabawkę? Dziś są takie czasy, że każda mama chce być najlepsza, chwalona i podziwiana, a tak naprawdę każda z nas przeżywa te same emocje, wątpliwości i trudy macierzyństwa. Wychowanie dziecka to długi i trudny proces, nie możemy oczekiwać rezultatów w miesiąc czy dwa, tylko po kilku latach. Jeśli zaniedbujesz dziecko, większość dnia spędza przed telewizorem lub przy komputerze, to po latach wypomni ci to… ale jeśli kochasz, starasz się spędzać wspólnie czas, dajesz samą sobą dobry przykład to uwierz mi, że w przyszłości miłość i uwaga którą którą dziecku poświęcasz wróci do ciebie z nawiązką 🙂 Dzieci to doskonali obserwatorzy, przypomnij sobie swoje dzieciństwo, co było ważne, co było piękne, co uwielbiałaś robić, z kim i dlaczego? A teraz swoje myśli spróbuj przekształcić w działania ze swoim dzieckiem, aby miało równie piękne wspomnienia, aby było szczęśliwe… To jest moja motywacja do zabaw z dziećmi, budowanie wspólnych wspomnień, chwil i niezwykłej więzi między całą rodziną.

 

A gdy dziecko się buntuje i nie chce się bawić?

Sądzisz, że moje dzieci zawsze są uśmiechnięte, bawią się i uczą bez słowa sprzeciwu? Nie interesują ich bajki czy komputer? Nic bardziej mylnego, jak każdy rodzic pracuję nad odpowiednią motywacją dzieci, walczę z nimi o porządek w pokoju czy o proste umycie zębów, bo wieczorem są już zmęczeni, marudni i nie mają siły… Zbieram brudne skarpetki rzucone w kąt pokoju, czasem sfrustrowana krzyknę, gdy rano śpieszę się do pracy, a dziecko wyleje na podłogę miskę płatków z mlekiem… Moje życie nie jest bajką po brzegi wypełnioną zabawą z dziećmi. To tylko małe kadry, które mają pomóc innym we wspólnym spędzaniu czasu. Każda z naszych zabaw trwa jakiś czas, chwilę, a potem sprzątamy i to też nie zawsze razem… gotuje obiad, piorę, a dzieci bawią się same lub wieczorem oglądają bajkę. Czasem piszecie, że wasze dzieci nie potrafią się skupić na zabawie. Każde dziecko jest inne, ale każde uczy się prze systematyczną obserwację rodziców lub innych dzieci. Niektóre maluchy potrafią już od urodzenia bawić się samodzielnie, a inne trzeba tego nauczyć. Pracując na co dzień z dziećmi bardzo często widzę, że na pierwszych czy drugich zajęciach kreatywnych dzieci nie odnajdują się w zabawie, a niektóre zabawy są da nich dziwne, potrzebują je poobserwować raz, drugi a czasem dłużej i dopiero się włączają do zabawy i czerpią z niej radość. Podobnie jest ze skupienie, to proces który wymaga pracy, stopniowo można każdą zabawę wydłużać, gdy dziecko się już zaciekawi zacznie bawić, starajmy się nie ingerować w to co robi, niech samo odkrywa, uczy się i bawi… chyba, że zabawa ze względu na bezpieczeństwo wymaga naszej obecności. Tak uczyłam swoje dzieci, pokazywałam różne możliwości, zachęcałam, chwaliłam, dbałam o dobry klimat. Wspólna zabawa to czas gdy ma być miło, bez krzyku, obowiązków, to chwila zapomnienia, możemy się pobrudzić, umazać, śmiać… to czas na miłe słowa, rozmowę, to nasza chwila… Zupełnie inaczej jest gdy coś się moim dzieciom nie podoba, gdy wyłączę bajkę, bo już minął czas na telewizję, gdy jest nie takie jedzenie co lubią, gdy nie kupię czegoś słodkiego w sklepie… wtedy zdarza się bunt, krzyki, tupanie noga, płacz… A ja zaciskam zęby i czekam… czekam… bo wiem, że to minie, choć na przykład Michał czasem 10 minut potrafi krzyczeć i wymuszać swoje… ale gdy widzi, że nic nie osiągnie płaczem, uspokaja się i idzie do swoich spraw i bawi się w najlepsze. Dziecko nie zawsze wie, co jest dla niego dobre, często sprawdza tylko granice, albo chce rzeczy które są dla niego przyjemne. To my musimy swoją mądrością i postawą uczyć dzieci co jest dobre, mądre i jak się zachowywać. Po każdej trudnej sytuacji, gdy dziecko jest już spokojne staram się porozmawiać z nim o emocjach i jego zachowaniu. Sama mówię też co czuję, że jest mi smutno i nie lubię, gdy tak krzyczy… Wychowanie dziecka to długi proces i ciężka praca, dlatego na efekty czasem trzeba długo czekać, ale pamiętajmy, że to my wychowujemy i kształtujemy dziecko, a nie ono nas…



Logistyka mojego dnia

Często pytacie mnie również jak ja sobie daję radę ze wszystkim? Praca na cały etat, wychowywanie dzieci, obowiązki domowe i pisanie bloga? Każdy dzień zaczynamy o 5.30, wspólnie z mężem szykujemy się do pracy, część śniadania szykuję ja, potem budzę i ubieram dzieci,  a mąż robi kanapki i szykuje owoce do szkoły… bo to mąż jest cichym bohaterem mojego bloga, życia i mojej rodziny. Nie wyobrażam sobie mojego życia rodzinnego bez męża. Niema go w inspiracjach na blogu, ale jest w naszym życiu bardzo intensywnie każdego dnia. Czyta dzieciom książki, odbiera ze szkoły gdy ja później kończę pracę, robi zakupy, wychodzi z dziećmi na dwór, na rower, zawozi na dodatkowe zajęcia, obsługuje zmywarkę, odkurza, wyrzuca śmieci i robi mnóstwo innych czynności, dzięki którym jesteśmy w stanie funkcjonować jak normalna szczęśliwa rodzina. Nasz związek jest bardzo partnerski i wspólnie zajmujemy się domem, wychowaniem dzieci, razem spędzamy wieczory rozmawiając przy lampce wina… Jesteśmy normalną rodziną, która się wspiera, kocha, szanuje i dba o siebie wzajemnie. Moją tajemnicą zorganizowania jest ukochany mąż i tata moich dzieci, który po cichu zza kulis wspiera mnie każdego dnia…

 

 

 

 

6 comments

  1. Marek

    Witaj 🙂 Jak super, ze dziś jest troszke wolniejszy dzien i mam więcej czasu na posiedzenie przed komputerem 🙂 Wlasnie znalazlem Twojego bloga, chcialbym dziś nadrobic wszystkie wpisy jakie na nim znajde, ponieważ po lekturze kilku z nich jestem wrecz zachwycony 🙂 Naprawde posiadasz ogromny talent 🙂 Pozdrawiam

  2. Marcin

    Hej 🙂 Mysle, ze wielka kariera stoi przed Toba otworem 🙂 dlaczego wychodzę z takiego zalozenia? 🙂 No sluchaj, a wlasciwie przeczytaj 🙂 Posiadasz naprawdę ogromny wrecz talent do pisania, gdybym ja tylko umial tak pisac, sam bym zaczal na tym pisaniu zarabiac, to musi być swietna praca, jednak kazdy ma rozne talenty 🙂

  3. Lukasz

    Ja nie będę odkrywczy, bo dużo osób uważa tu tak samo, jeśli powiem, że twoje artykuły są po prostu świetne i że bardzo chętnie się je czyta. Ty naprawdę nadajesz się jak nic do pisania takich artykułów i prowadzenia bloga. Naprawdę nie jest łatwo tak pisać żeby zaciekawić człowieka, tobie się to udaje dzięki twojemu blogowi.

  4. Ania

    Polubiłam Pani stronę z 3 powodów: 1.-inspirujące zabawy dla mnie i mojego 4-letniego synka (już wiem w co będziemy się dziś bawić-malować balonami wodnymi 🙂 ), 2. – z zawodu jestem bibliotekarką, w okresie dni wolnych od szkoły organizuję w gminnej bibliotece zajęcia dla dzieci, i tu również wykorzystam Pani pomysły na wspólną zabawę, 3-jak wcześniej wspomnieli komentatorzy-dobrze się czyta Pani wpisy.
    Proszę się nie poddawać, bo my Czytelnicy-Użytkownicy Pani strony czekamy na kolejne zabawne pomysły.

  5. Anonim

    Przez przypadek trafiłam na Pani blog i jest tutaj bardzo sympatycznie! mam dwójkę dzieci i to im cały swój czas poświęcam,raz bywa wesoło innym razem człowiek jest po prosty zmęczony a dzieciom się nudzi 😉 Pozdrawiam i życzę kolejnych kreatywnych zabaw!

  6. Anonim

    Takiego postu było mi dziś właśnie potrzeba! Podobnie jak Pani, uwielbiam towarzyszyć dzieciom w odkrywaniu świata i tworzyć im ku temu wspaniałe warunki poprzez zabawę. jednak czasem czuję, że codzienność mnie przerasta, czasem czas, który chciałam przeznaczyć na nową kreatywną zabawę schodzi właśnie na… stawaniu na rzęsach i gimnastykowaniu się na wszelkie sposoby, aby zachęcić córcię do umycia ząbków lub zmiany pieluszki (nie ma jeszcze dwóch lat), czasem zmęczenie bierze górę (zwłaszcza gdy nocą trzeba nadrabiać to, czego nie zdążyło się zrobić za dnia) i znów budujemy z klocków i malujemy farbami i czytamy książeczki … i chociaż nie ma w tym nic złego a mała uwielbia te czynności, to pozostają wyrzuty sumienia, bo przecież chciałoby się z córcią zrobić coś ekstra… Zwłaszcza, gdy jesteś nauczycielem przedszkola, animatorem… i to poczucie, że z innymi dziećmi czasem działasz bardziej kreatywnie niż z własną córką… ale codzienność, zmęczenie, nawał obowiązków czasem zwyciężają… Powstaje poczucie winy. Wiem, że robię bardzo dużo, by moja córcia spędzala czas twórczo i rozwojowo, ale zawsze chciałoby się więcej, nie zawsze się uda, pozostaje niedosyt. Niesamowicie dobrze czytało mi się pani refleksje… bo czasem zwyczajnie dobrze jest poczuć, że inni mają podobnie, że wszyscy zmagamy się z tym samym, że nie ma mam idealnych. Dziękuję!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Translate »