Nasze sposoby na odporność dziecka

17 komentarzy

Bez kategorii

             Dobra odporność dziecka to podstawa, aby przetrwać jesień i zimę. Od lat pracuję z małymi dziećmi, wychowuję własne i mam wiele sprawdzonych sposobów, aby maluch nie chorował. Niestety widzę również sporo błędów, które część rodziców popełnia nie wiedząc, że z tego powodu ich maluch niestety choruje więcej…

najlepsze blogi parentingowe

        Niedzielne popołudnie idziemy sobie całą rodziną na spacer do parku jest 15 stopni Adaś z bluzce, a Michałek w cienkim polarze… Patrzę, że w parku już dosyć pusto, nie to co latem. Moją uwagę przykuwa dwójka dzieci około 5-6 letnich w grubych bluzach i czapkach bawełnianych, po chwili mija nas dziewczynka około 7 lat w kurtce i czapce. Kurtka rozpięta, bo pewnie jej za ciepło… Czasem się zastanawiam czy to my jesteśmy dziwni, czy może jednak niektórzy rodzice solidnie przesadzają z ubiorem. Rozumiem, że fajne modne czapki… rozumiem, że ładna kurtka, ale chyba zdrowie dziecka, hartownie i dbanie o odpowiednią wentylacje i temperaturę jest ważniejsze?

      Po pierwsze nie przegrzewaj.

         Dzieci są w ciągłym ruchu, mają zupełnie inną ciepłotę ciała niż my dorośli i częściej, a nawet sto razy częściej widzę przegrzane spocone dzieci niż takie, które mogą się przeziębić. Przegrzany organizm jest prawie zupełnie bezbronny na atakujące go wirusy i bakterie. Wiele razy spacerując z moimi dziećmi już od niemowlaka spotykałam się z uwagami: -a czemu dziecko nie ma czapeczki?  Ale o dziwo moi chłopcy nigdy się nie przeziębili. Niemowlak musi mieć ciepły karczek, a chłodne dłonie nie świadczą o tym, że dziecku zimno. Zakładaj maluszkowi tylko jedną warstwę ubrań więcej niż sobie. Niezwykle mnie zadziwiają jesienną porą mamy w lekkich polarach lub kurteczkach, a dzieci ubrane w czapki i kombinezony… Pamiętaj, że maluch, który jest aktywny i w ruchu nie marznie tak jak dorosły, a niemowlak okryty w wózku kocykiem i śpiworkiem dodatkowo ubrany w zimowy kombinezon i grubą czapkę, z pewnością nie będzie czuł się komfortowo i nie wyjdzie mu to na zdrowie.

        Dużo ruchu i spacerów na świeżym powietrzu. 

          Wielu rodziców kończy pracę późnym popołudniem lub wieczorem, nie zawsze udaje się wyjść na spacer, ale choć parę minut na powietrzu ma pozytywny wpływ na odporność dziecka. Organizm się dotlenia, a drogi oddechowe nawilżają, aby skutecznie walczyć z bakteriami i wirusami. Dotleniony na spacerze organizm będzie również lepiej reagował na zmianę temperatury, co zaowocuje rzadszymi przeziębieniami. Równie istotna oprócz spacerów jest aktywność fizyczna, jazda na rowerze, bieganie czy basen. Jeśli macie możliwość warto również latem czy zimą zadbać o wyjazd i zmianę klimatu. Organizm dziecka podczas takiej zmiany jest dodatkowo stymulowany do pracy i uczy się dostosowywać do różnych warunków.

hartowanie dziecka

 

blogi dzieciece

             Wakacje to dobry czas na hartowanie.

        Gwałtowne zmiany temperatury uczą organizm jak walczyć ze zmianami pogodowymi. Dlatego warto już od wiosny więcej spacerować, moczyć nogi w jeziorze lub morzu, pozwalać dzieciakom na chłodne kąpiele. My takie zaliczmy nawet we wrześniu 🙂

           Antybiotyk tylko w razie konieczności.

           Smutna rzeczywistość jest taka, że wiele dzieci przyjmuje antybiotyki bez wyraźnej potrzeby. Zwykły katar, czy kaszel to nie powód, aby leczyć go antybiotykiem. Wiele chorób dziecko jest w stanie pokonać samodzielnie, organizm uczy się reagować i walczyć. Owszem trwa to dłużnej niż przy pomocy magicznych właściwości antybiotyku. Najłatwiej dziecku podać dawkę antybiotyku i dla wielu rodziców jest to z pewnością wygodne… Jednak trzeba mieć świadomość, że tak silny lek wyniszcza również te dobre bakterie i rozleniwia organizm dziecka w samodzielnej walce z bakteriami.

jaka dieta dla dziecka

          Odpowiednia dieta.

             Minimalizujemy słodycze, sól, cukier, a dbamy o odpowiednią ilość owoców, warzyw, kasz i ryb. To ważne, gdyż naturalne witaminy i minerały są świetnie przyswajane przez organizm w przeciwieństwie do wszelkich suplementów diety. W okresie jesienno-zimowym moim chłopcom podaję jedynie tran.

          Pij dużo wody i naturalnych soków z warzyw lub owoców.

              Woda to podstawa dobrego funkcjonowania naszego organizmu. Po pierwsze staraj się zrezygnować ze słodzonych soków, na korzyść naturalnie wyciskanych oraz zwykłej niegazowanej wody. Oprócz wody i soków, lubimy również herbatę malinową i lipową, obie świetnie rozgrzewają. Zamiast cukru do ciepłej herbaty (nigdy gorącej, bo niszczy właściwości miodu) dodaję łyżkę naturalnego miodu. Przy zakupie miodu nie patrz tylko na cenę, bo te najtańsze miody to sztuczne mieszanki, ja kupuję od  zaufanego rolnika płacąc za duży słoik miodu około 35-40zł, ale wiem, że mam prawdziwy miód z pasieki, który działa antybakteryjnie. Dobrze na odporność dziecka wpływa też regularnie pita herbatka z czystka. Warto wygooglować sobie informację o tym magicznym naprze, bo ma mnóstwo zalet.

          Czas na odpoczynek i sen.

               Dziecięcy organizm potrzebuje czasu na regenerację. Odpoczynek, sen i unikanie stresowych sytuacji doskonale wpływają na układ odpornościowy.

         Wietrzenie mieszkania i odpowiednia temperatura w domu.

            Wysoka temperatura w mieszkaniu i suche powietrze zwłaszcza w nocy utrudnia oddychanie, wysusza śluzówkę, co znacznie ułatwia przenikanie zarazków. Warto wietrzyć mieszkanie zarówno w dzień, jak i przed snem. U nas latem okna są uchylone całą noc, a w okresie jesienno-zimowym, zawsze przed spaniem mocno wietrzymy pokoje. Zalecana temperatura w sypialni to około 19 stopni. U nas jest to często 18, a za dnia maks 19-20. Wiele osób powie, że to zimno, jednak zauważalnie mniej chorujemy, bo organizm lepiej funkcjonuje, a powietrze w domu nie jest takie suche.

        Warto czasem pomyśleć o stawianiu baniek.

         Sama mam niezbyt przyjemne wspomnienia z bańkami, bo mi stawiano te ogniowe. Jednak od dłuższego już czasu można zakupić w aptekach bańki bezogniowe, tak zwane próżniowe. Jedni w nie wierzą, inni krytykują. Ja mam dobre doświadczenia. Adasiowi stawiałam bańki na początku infekcji już kilka razy po 4 bańki na około 7-10 minut i za każdym razem szybko pomogły. Michałek miał stawiane bańki raz i również przyniosły pozytywny efekt. Nikogo nie zachęcam, bo to decyzja indywidualna, ale u nas działa.

       Dbanie o higienę.

         Warto nauczyć dziecko, aby kaszląc, zasłaniało usta przedramieniem (rękawem), a nie dłonią, na której łatwo roznosi się zarazki. Dokładne mycie rąk również znacznie zmniejsza ryzyko przeziębienia i wirusowych zakażeń dróg oddechowych oraz biegunki infekcyjnej. W wielu przedszkolach dzieci zamiast ręczników mają jednorazowe papierowe ręczniki, co ma również służyć zmniejszeniu roznoszenia się zarazków.

odpornosc dziecka

           Pozwól się dziecku wychorować.

         Rodzice najczęściej stykają się z chorobami dziecka w momencie,  gdy ich maluch idzie do przedszkola lub żłobka. To właśnie w tych miejscach dziecko często po raz pierwszy spotyka się z wirusami i bakteriami, łapiąc prawie każdą infekcję. Spowodowane jest to tym, że do tej pory maluch przebywał tylko w domu, a na wirusy i bakterie, które ewentualnie się tam znajdowały już się uodpornił. Zazwyczaj pierwszy rok przedszkola to pasmo chorób, ale nie musi tak być. Bo jeśli spróbujesz stosować się choć do części z opisanych tutaj wskazówek, zapewne tych chorób będzie mniej. Adaś nie chorował do momentu pójścia do przedszkola, a w pierwszym roku były to może cztery, pięć poważniejszych infekcji wymagających zwolnienia. Inne doświadczenia przyniósł kolejny rok, który był o tyle trudny że kilku miesięczny wówczas Michałek zarażał się od starszego brata i przechodził kilka infekcji niebezpiecznych w tym wieku jak zapalenie oskrzeli. Ale efekt tego jest taki, że gdy Michał poszedł do przedszkola jako 3 latek, prawie zupełnie nie choruje, więc to najlepszy przykład, że dziecko musi się wychorować, aby organizm nauczył się walczyć z infekcjami. Adaś obecnie 8 latek nie choruje i nie przyjmuje antybiotyków od trzech lat.

        Nie idź do lekarz z każdym katarem i kichnięciem.

           Poczekalnia w przychodni to skupisko bakterii i wirusów czasem lekko przeziębiony maluch, może porządnie się załatwić, podczas takiej wizyty. Czasami lepiej poobserwować dziecko parę dni i spróbować wyleczyć domowymi metodami, np. syropem z cebuli, czosnku i miodu. który działa antybakteryjnie i przeciwwirusowo.

 

blogi parentingowe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17 comments

  1. parasolka

    mam 3-miesięcznego synka i od początku z mężem zakładalismy „zimny chów” a nie przegrzewanie. to nasze pierwsze dziecko, nie mamy doświadczenia. zobaczymy jak wyjdzie:) Ale wielu osobom musimy tłumaczyc że rączki nie są miarodajne jeżeli chodzi o temperaturę dziecka. Jestem nauczycielką i po 3 latach pracy zauważyłam właśnie przegrzewanie dzieci, niekiedy nawet 5 warstw przy temp. np 0 stopni, dzieci dosłownie nie mogły się w tym ruszyć (nie mówiąc o tym, że nie umieli tego wszystkiego na siebie włożyć) Jak za oknem był śnieg to rodzice drżącym głosem mówili”ale nie wychodzicie dziś?” krew mnie zalewała!! Od października do kwietnia wiele dzieci miało nieustanny katar, a rodzice zawsze to tłumaczyli że alergiczny i niezaraźliwy.
    Właśnie niedawno zastanawiałam się co się stało ze sposobem leczenia bańkami, sama nie mam dobrych wspomnień ale dziś wiem, ze wolę dziekcu postawic bańki niż faszerować antybiotykiem

  2. Karina

    Oj. U mnie chłopaki (2,5 i 5 lat) chorują na okrągło. Starszy syn jako 4 latek poszedł do przedszkola czyli teraz chodzi drugi rok. To, co z nimi przeszłam od tego czasu, ciężko nawet opisać. Ja rozumiem, że nabiera nie odporności przez dzieci to ważna lekcja i tak dalej, ale ileż można? !?! Fakt faktem, że moje dzieci to krtaniowcy czyli nie znam dnia ani godziny kiedy zaczną się dusić przy zwykłej infekcji więc nie mogę sobie pozwolić na „niech same walczą z gorączką bez leków bo tak najlepiej zwalczą wirusy” bo próbowałam tak zrobić dwa razy. Za każdym razem kończyło się tragicznie: pogotowie i szpital. Ale mieszkam na wsi. Wyganiam ich na dwór nawet w -15*C i straszny wiatr. Chociaż na 20 minut. W domu mi zimno bo 20 stopni w dzień 19 nocą. Ubieram dzieci warstwę mniej niż siebie bo ja straszny zmarzluch jestem. Na odporność dostają tran i robiony przeze mnie sok z kiszonych buraków. No musi być lepiej…myślę sobie. No nie ma siły. Tak. W tym roku będzie lepiej. Syn poszedł do przedszkola. Po trzech dniach przyszedł z infekcją. No i co robię nie tak?

    1. Agnieszka

      Mamy podobnie… Córka rok temu poszła do przedszkola po raz pierwszy i praktycznie cały czas od września do maja przechorowała… I zawsze na oskrzela, zawsze się kończyło antybiotykiem żeby na płuca nie zeszło. Od maja już jej nie puszczałam do przedszkola, do sierpnia w domu – nie było ani razu przeziębienia. Poszła teraz we wrześniu, czwartego dnia wróciła psikająca, w sobotę rano wstała z gorączką, kaszlem okropnym… Ręce opadają… A też robiliśmy wszystko, żeby ją zahartować, żeby tą odporność wzmocnić

  3. Ola Jurkowska

    U nas jest tragedia. W dużej mierze pewnie przez dietę, bo moje starsze dziecko jest dość oporne na urozmaicenia. Ale też ma trzeci migdał, więc tu też może być problem. Młodszy, który je wszystko co za szybko nie ucieka jest dużo bardziej odporny na przeziębienia.
    Ja bym jeszcze dodała ograniczenie cukru. Podobno osłabia odporność.

  4. wiola

    ja też staram się dbać o odporność mojego dziecka a i tak byle kontakt z kimś z katarem i już infekcja gotowa, wspomagamy sie tranem, syropem z bzu, oczywiście spacery na świeżym powietrzu a i tak nie zawsze się udaje, czasem też kiedy pojawiają sie objawy infekcji daje dziekcu syropek milifen, działa przeciwzapalnie a także świetnie sie sprawdza przy gorączkach czy przeciwbólowo

  5. Ewa

    Droga autorko bardzo ciekawego bloga. Nie wprowadzaj w błąd rodziców pisząc „Skuteczne sposoby na odporność dziecka”. Brzmi to trochę jak reklama suplementu na odporność, a trochę jak przechwałki kogoś, kto wszystko wie najlepiej. Na jakiej podstawie twierdzisz, że przedstawione sposoby poprawią odporność dziecka? Może zacznij cykl wykładów w przedszkolach całej Polski, a ograniczysz ilość chorujących dzieci. W przedszkolach będzie 100% frekwencji, a producenci leków na infekcje pójdą z torbami. Przecież zasady, o których piszesz są tak proste do spełnienia, że każdy z łatwością się do nich dostosuje (tylko musi o nich wiedzieć).

    Piszę jako mama dziecka, która stosuje się do tych wskazówek, a dziecku wystarczą trzy dni wśród dzieci i już chore. I tak od trzech lat. Żadnych alergii ani przerośniętych migdałów. W naszej piaskownicy osiedlowej bawią się dzieci ubrane bardzo lekko, jedzące same zdrowe rzeczy i w dużych ilościach, spędzające dużo czasu na dworzu (rowery, hulajnogi i in). Co roku wyjazdy nad morze. A wszystkie chorują sporo.

    Mam ochotę tych, którzy dają takie rady rozszarpać. A szkoda, bo pozostałe artykuły są bardzo ciekawe.

    Osobiście uważam, że wszystko co opisała autorka ma znikome wartości dla układu odpornościowego dziecka.

    1. ewawojtan Post author

      Ewa nie zgodzę się z Tobą. Nie jestem osobą, która wszystko wie, ale dzielę się swoim wieloletnim doświadczeniem i to nie tylko jako mama dwójki dzieci. Pracowałam kilka lat w domu dziecka, gdzie zajmowałam się 14 dzieci, opiekując gdy byli zdrowi i chorzy, kolejne lata pracuję z dziećmi przedszkolnymi, rozmawiam z lekarzami i rodzicami i na tej podstawie powstał ten post. Dla niektórych rzeczy oczywiste, nie są takimi dla innych.

    2. Łucja

      Skąd ten atak? Przecież autorka cały czas odnosi się do konkretnych przykładów, głównie swoich dzieci i pisze o własnych doświadczeniach, nie ma tu więc co podważać. A tytuł jest bardzo dobry. Sposoby na odporność dziecka. To o czym pisze autorka to wlasnie sposoby. Metody. Suplementy diety to tylko kolejny biznes, produkt dla rodziców, którzy podając je uciszaja własne sumienie.
      A tak zupelnie od siebie dodam, ze sposoby sposobami, a ja twierdzę, że ponieważ autorka jest kobietą spełniona i jej rodzina żyje w miarę spokojnie to dzieci nie chorują. Każda choroba człowieka odzwierciedla stan jego ducha. Gdy dziecko notorycznie choruje to znaczy ze rodzice funduja mu niezły chaos w domu.

    3. Marta

      Pani Ewo, w takim razie co według Pani ma wpływ na odporność dziecka? Skoro wszystko co zostało tutaj napisane Pani kwestionuje proszę się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Bo jeśli akurat chodzi o przegrzewanie dzieci to jest to jedna z najczęstszych przyczyn przeziębien.

      1. ewawojtan Post author

        Marta nic nie kwestionuję, wręcz zachęcam do odpowiedniego dobierania stroju, aby nie przegrzewać. Napisałam jak my podchodzimy do hartowania, jak się ubieramy, na co zwracam uwagę i tyle… u nas się sprawdza i dzieci nie chorują. To nie tylko moje doświadczenia i spostrzeżenia, ale wielu osób i rodziców z którymi rozmawiam, pracując na co dzień z dziećmi. Nie oceniam też nikogo, artykuł nie jest sponsorowany, wyrażam swoją osobistą opinię z którym nie musi się nikt zgadzać, ale może jeśli uważa podobnie 🙂

    4. Justyna

      Dlaczego rozszarpac?Nie atakuj od razu bo autorka nie napisala ze dzieci nie beda chorowac po tych poradach na „100%”tylko ze sa to porady skuteczne po ktorych dzieci mniej choruja.

    5. Justyna

      Dlaczego rozszarpac?Nie atakuj od razu bo autorka nie napisala ze dzieci nie beda chorowac po tych poradach na „100%”tylko ze sa to porady skuteczne po ktorych dzieci mniej choruja. Jestes zla bo akurat na Twoje dziecko te sposoby nie dzialaja???Poprostu niektore dzieci sie musza wychorowac. Moja corka tez byla krtaniowcem. Obecnie ma 5 lat i odpukac malo choruje. A 1 rok w przedszkolu prawie wszystkie dzieci choruja.. Z przeziebieniem corki poradzilam sobie wdwa dni. Wapno,inhalacje z soli,syropek z witaminami,do noska euphorbin homeopatyczny i 2 razy dziennie nurofen.Pozdrawiam blogerke

  6. Lucyna

    Moja młodsza córka miała problem z odpornością odkąd poszła do przedszkola. Co chwilę łapała jakieś przeziębienie, które często się zmieniało w coś poważniejszego. I żaden sposób na zwiększenie odporności nic nie zmieniał. Niedawno odkryłam preparat zwiększający odporność Ulgrip junior oparty na naturalnych składnikach i obecnie jak tylko się pojawiają pierwsze objawy przeziębienia, podaje go córce i chwila moment przeziębienia nie ma. Ze starszą córą nigdy nie miałam żadnych problemów, więc raczej każde dziecko trzeba traktować indywidualnie zwłaszcza jeśli chodzi o odporność.
    Pozdrawiam

  7. Anonim

    U nas największy kłopot to ubieranie. Kiedyś mogłam syna lekko ubrać i było ok, pamiętam że nawet w marcu jak były cieplejsze pogody to na lekkiej bluzce biegał, a teraz? Po pójściu do przedszkola strasznie mu spadła odporność i teraz byle wiaterek i już chory. Muszę go dobrze ubrać, tal aby się nie spocił, ale też nie za lekko. Teraz ma 6 lat, w szkole widzę jak inne dzieci są ubrane, niektóre lekko, gdybym mojego syna tak ubrała to od razu chory by był. W zeszłym tygodniu była pogoda przez kilka dni prawie taka sama, i tak samo go ubierałam, ale jakiegoś dnia był duży wiatr i już mu zaszkodziło, już miał kaszel. A od kaszlu się u niego zaczyna jak jest za lekko ubrany. W zeszłym roku ubierałam go o jedną warstwę mniej niż siebie, bo ja zmarźlucha jestem, ale w tym roku ubieram go jak siebie i na razie jest dobrze, nie choruje tyle co w zeszłym roku. Wole go ubrać cieplej niż inne dzieci są poubierane, bo wtedy właśnie mniej choruje.
    Pozdrawiam

  8. Lovely

    Ja też się zastanawiałam nad tym, jak mogę poprawić odporność mojego dziecka i przyznam, że bardzo skuteczne okazały się kąpiele solankowe.

  9. Ella

    U nas banki się sp sprawdziły. Syn 7 i córka 4- nie było problemu przy stawianiu. Banki trzeba stawiac przy pierwszych objawach choroby wtedy działają rewelacyjnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Translate »