fbpx
ewa wojtan, dziennik zabaw, selfpublishing, moje dzieci kreatywnie książka
Książki dla dzieci,  Moje Dzieci Kreatywnie

Self-publishing, czyli jak samodzielnie wydałam książkę?

Self-publishing, a może jednak lepiej z wydawnictwem? Dlaczego wydałam książkę samodzielnie i czemu nie można jej kupić w empiku i w księgarni? Gdzie trzymam książki i jak je wysyłam? Jak podpisałam kilka tysięcy książek w niecałe 2 dni? Czy dużo kosztuje wydanie książki? To tylko część z pytań, które codziennie od Was dostaję, a dziś postaram się na nie odpowiedzieć.

Minął miesiąc od premiery naszej książki Dziennik Zabaw. Dokładnie 20 października zaczęliście otrzymywać pierwsze paczki z naszą książką. Na tę chwilę sprzedaliśmy ponad 5400 książek, a nasz Dziennik Zabaw zbiera same pozytywne opinie, co uważam za ogromny sukces! Większość Waszych opinii staram się zamieszczać na stronie dziennikazabaw.pl w zakładce opinie. Jeśli macie ochotę coś od siebie napisać, to też możecie dodać swoją opinię lub recenzję! Będzie mi bardzo miło. 🙂

Pierwszy nakład książek został wyprzedany i aktualnie Dziennik Zabaw jest już niedostępny z wysyłką w ciągu 24h! Ale uwaga! Już 30 listopada przyjedzie do nas dodruk ok 2000 książek, więc można książki zamawiać już teraz w przedsprzedaży, co gwarantuje Wam rezerwację książki i wysyłkę w pierwszych dniach grudnia. To cenna informacja, dla tych, którzy nie kupili jeszcze książki, a chcą zdążyć na święta lub zakupić ją jeszcze w tym roku. Drugi nakład książki jest bardzo mały jak na okres świąteczny, a kolejny dodruk planowany jest dopiero w lutym.


Książki można zamawiać w naszym sklepie na stronie dziennikzabaw.pl

self-publishing, jak wydać samodzielnie książkę, dziennik zabaw, Ewa Wojtan, samodzielne wydanie książki w Polsce, jak wydać książkę samemu
Self-publishing, selfpublishing, samodzielne wydanie książki

Miesiąc od premiery Dziennika Zabaw

Wow! Tego się naprawdę nie spodziewałam. Mam świadomość, że książka za 99,90zł nie jest tania, ale wiem też od Was, że warta jest każdej złotówki, gdyż często piszecie o tym w opiniach o książce. 🙂 Wiedziałam, że dla niektórych zakup jej może być sporym wydatkiem, ale też chciałam w niej jak najwięcej pokazać. Przekazać Wam cenną wiedzę, wskazówki i zadbać o piękne wydanie, aby dziennik służył Wam przez lata.

Trudno było na czymś oszczędzać przy tworzeniu tej książki. Kilka razy wyrzucałam różne propozycje, zmieniałam rozdziały i zmniejszałam objętość książki. Nawet rozważałam wydanie jej jako dwóch odrębnych części, bo tyle jest w niej materiału, że spokojnie nadaje się na dwie książki, które wtedy cenowo wyszyłby 49,90 zł za sztukę i cena wyglądałaby bardziej przyjaźnie.

Jednak na drugą cześć Dziennika Zabaw mam już w głowie inny pomysł, a w swojej pierwszej książce postanowiłam zebrać naprawdę potężna dawkę wiedzy i inspirujących zdjęć, które pozwolą zacząć przygodę z kreatywnymi zabawami! Dlatego nasz Dziennik ma aż 340 stron, twardą okładkę, dobrej jakości papier, wstążeczki do oznaczania stron i jest wydany z dbałością o każdy szczegół.

Wiem już od wielu czytelników, że książka jest przez nich oceniana jako cudowna. 🙂 Często piszecie, że to nie książka, tylko księga, ale dzięki przemyślanemu formatowi 22cmx22cm jest nadal poręczna i nie zamyka się na stole podczas tworzenia z książką. Co więcej ogromnym sukcesem jest też fakt, że książka podoba się zarówno dzieciom jak i rodzicom.

Wiele osób napisało do mnie, że dzieci cały czas oglądają książkę i wybierają kolejne zabawy. Wow! to było najtrudniejsze zadanie do osiągnięcia, ale udało się to zrealizować za pomocą dużej ilości kolorowych zdjęć i pięknego projektu layoutu, który atrakcyjnie prezentuje zawartość książki!

Dziś, miesiąc od premiery czuję dumę i ogromną satysfakcję. Dlatego wreszcie mogę zebrać myśli i podsumować to, jaką drogę przeszłam, aby dziś w pełni poczuć radość z samodzielnie wydanej książki. To wszystko udało się też tak naprawdę dzięki Wam i Waszemu zaufaniu, za co dziękuję Wam z całego serca! Przez te lata tworzenia bloga zdążyliście mnie dobrze poznać i uwierzyliście mi, że to będzie dobry produkt, wart swojej ceny! Włożyłam w książkę całe swoje serce, wiedzę i doświadczenie! Dlatego dziękuję, że to doceniliście kupując nasz Dziennik Zabaw!

Jak wyglądało tworzenie i powstawanie mojej książki w self-publishingu?

To jest dobre pytanie! Książkę tworzyłam najpierw w swoich myślach i uwierzcie mi trwało to przez kilka lat. Wielokrotnie wahałam się czy wydać książkę, czy e-booka oraz czy zrobić to samodzielnie, czy z wydawnictwem. Nie uwierzycie ile dziesiątek godzin zgłębiałam ten temat, analizowałam i dyskutowałam z mężem, co będzie lepsze. Ile razy odmawiałam różnym wydawnictwom wydania książki, mając wewnętrzne przekonanie, że w końcu zrobię to sama.

Owszem kusiła mnie opcja łatwiejszej drogi i wydania książki z wydawnictwem lub w formie e-booka, ale intuicja i serce podpowiadały mi, żeby podjąć to trudniejsze wyzwanie i stworzyć samodzielnie książkę, według własnego pomysłu. Chciałam stworzyć książkę, która będzie wspaniałą inspiracją dla dzieci, rodziców i nauczycieli!

Dzięki temu, że podjęłam się wydania książki w self-publishingu, mogłam sama o wszystkim decydować i to na każdym etapie tworzenia naszego Dziennika Zabaw.

Z perspektywy czasu nie żałuję, że ten proces powstawania książki była tak długi, bo dzięki temu mogłam wszystko wiele razy przemyśleć, a finalny efekt jest taki udany! Nie sądziłam tylko, że droga do wydania książki będzie tak trudna, pełna wątpliwości, obaw, sporych kosztów oraz wyrzeczeń.

Jeśli ktoś myśli, że wydanie książki w self-publishing jest proste, to zdecydowanie tak nie jest! Na pewno warto iść tą drogą krok po kroku, jeśli jesteśmy pewni, co chcemy stworzyć. Jednakże trzeba się przygotować na ogrom pracy i licznych emocji. I powiem Wam z perspektywy czasu, że dobrze być już w tym momencie w którym jestem dzisiaj, kiedy te obawy odeszły w zapomnienie, a w sercu jest już tylko radość z sukcesu! 🙂

Backstage powstawania książki w self-publishingu

Kiedy już zapadła ostateczna decyzja, że zaczynamy fizyczne tworzenie książki, a jak wspomniałam, w głowie miałam cały szkielet, pomysł i spis treści, to jej realne powstawanie zajęło nam kilka miesięcy intensywnej pracy, jakby na trzech etatach. Mąż pracował na swoim etacie, ja pracowałam prowadząc swoją firmę i tworząc blog, a po pracy pracowaliśmy wspólnie nad książką. Tak! Bardzo dużo rzeczy robiliśmy razem, kosztowało to ogrom pracy, poświęciliśmy mnóstwo popołudni, wieczorów i weekendów, aby zdążyć ze wszystkim do września, kiedy planowałam start przedsprzedaży naszej książki.

To tak skrótowo, bo o wszystkim trudno napisać. Na przykład jak wtedy wyglądał nasz dom, czy salon, bo niemalże cała przestrzeń wokół nas zamieniła się w jedną wielką pracownię i studio fotograficzne. Kiedy kończyliśmy zdjęcia do jednego z tematów lub rozdziałów, to potem była żmudna praca przy komputerze, wybór najlepszych zdjęć, odrzucanie tych gorszych, obróbka zdjęć w programach fotograficznych i w końcu opisanie wszystkiego krok po kroku. 🙂

Kiedy kończyłam pisać jeden z rozdziałów, to wszystko najpierw sprawdzał i poprawiał jeszcze mój mąż. Wstępnie ukończony rozdział leciał mailem do korekty zewnętrznej oraz do przeprowadzenia redakcji. My w tym czasie zabieraliśmy się za kolejny rozdział i nowe zdjęcia. Jako ciekawostkę mogę Wam wspomnieć, że wszystkich zdjęć do książki wykonaliśmy około 4 tysięcy. Ach! To był szalony czas intensywnej pracy, ale teraz wspominam go z uśmiechem, bo wiem, że było warto!

Pierwsze projekty, poprawki, akceptacje i dopieszczanie szczegółów

Kiedy tworzyliśmy z mężem kolejne rozdziały i zdjęcia, trwały już intensywne prace nad zaprojektowaniem okładki, wybraniem kolorystyki i odpowiednim layoutem. Przyznam, że miałam na tym polu duże wymagania, bo chciałam, aby książka była kolorowa, kreatywna i co najważniejsze, aby spodobała się zarówno dzieciom jak i dorosłym. Chciałam, aby wręcz biła z niej pozytywna energia, która zachęci do tworzenia!

Temu wyzwaniu próbowała sprostać ekipa z bukebuk.pl, o której w dalszej części napiszę więcej. 🙂 Nasza praca polegała na wymianie wielu maili i uwzględnianiu moich oczekiwań w przedstawianych projektach i propozycjach, które otrzymywałam w kolejnych mailach. Nanosiliśmy wszelkie poprawki i uwagi, aż w końcu powstała okładka i projekt layoutu, które sobie wymarzyłam!

Przy okazji wspomnę, że projekt wykonała Wiesia Kłosińska, skład Agnieszka Kluzik, redakcja i korekta Katarzyna Dobrzelewska – kreatywny i niezwykle cierpliwy zespół ludzi z firmy Maćka Mazurka Bukebuk. 🙂

Dziękuję Wam za cudowną współpracę i na pewno, będę do Was wracać! Zrobiliście kawał dobrej roboty i choć pod koniec było już gorąco, to udało się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Pełen profesjonalizm!

Self-publishing, jak samodzielnie wydać książkę, projektowanie okładki książki, layout książki

Ile kosztuje wydanie książki w self-publishingu?

Odliczając kilka miesięcy pracy, bo tego nie sposób wycenić, skupmy się tylko orientacyjnie na realnych wydatkach. Nie prowadzę bloga finansowego i nie zapisywałam skrupulatnie ile na co wydałam. Ale to podsumowanie daje jakiś ogólny wgląd na jakie koszty trzeba się nastawić, przynajmniej w przypadku książki z dużą ilością zdjęć i co najważniejsze, w modelu wydania książki w self-publishingu z najlepszymi osobami i ekspertami. 🙂

Po pierwsze zakup profesjonalnego aparatu do wykonywania zdjęć. Ten akurat mieliśmy, bo używamy go do fotografowania oraz filmowania wszystkiego, co prezentuję na blogu. Ale jest to kwota od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Zdjęcia wykonane amatorsko lub smartfonem nie nadawałyby się w mojej ocenie do książki.

Oczywiście nieodzowny jest dobry program do obróbki zdjęć oraz dobry komputer, a przede wszystkim monitor. Ja korzystam z płatnych programów Lightroom i Adobe Photoshop. Jeśli nie macie aparatu i podstawowych umiejętności fotografowania i obróbki zdjęć, to należy wliczyć koszty zatrudnienia do tej pracy fotografa.

Kolejny wydatek, to zakup różnych materiałów do wykonania wszystkich prac przedstawionych w książce oraz gadżetów, które urozmaicały przestrzeń podczas fotografowania zabaw. Potrzebne były też kolorowe arkusze brystoli jako podkłady do zdjęć oraz tła.

Spory wydatek, to opłacenie korekty i redakcji książki, projektów okładki i leyouta, składu tekstu i przygotowania książki do druku. To koszty, które kształtują się w zależności od książki od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, ale na tym akurat nie warto oszczędzać, bo te rzeczy decydują o finalnym odbiorze i wyglądzie naszej książki.

Dalej opłacenie księgowego, programów do fakturowania, założenie sklepu internetowego, koszyka sklepowego, przygotowanie regulaminu sklepu, opłata za zastrzeżenia nazwy Dziennik Zabaw. Całość wyniosła kolejnych kilka tysięcy złotych, z czego najwięcej wyniosła opłata za zastrzeżenie znaku towarowego w dwóch grupach. Przy tej czynności korzystałam z pomocy rzecznika patentowego Mikołaja Lecha, który służył mi doradztwem i załatwił wszelkie formalności.

Self-publishing, składnie książki, projektowanie książki

Nieprzewidziane problemy, kolejne koszty i goniący czas…

W dalszym etapie największym wyzwaniem było opłacenie druku książki, magazynu, logistyki oraz obsługi sklepu, wysyłania i pakowania paczek. To są największe w mojej ocenie koszty, ale te możemy sobie mądrze zaplanować.

Na sam początek potrzebowałam około 25 tys. zł, żeby książka w ogóle powstała, nie wliczając w to naszej kilkumiesięcznej pracy. Oczywiście opłaty za wydruk książki sama bym nie uniosła, dlatego na początku ruszyła przedsprzedaż książki, abym mogła uzbierać w ten sposób pieniądze na pokrycie kosztów druku, które w przypadku mojej książki są bardzo wysokie!

Dodatkowo pojawiły się niespodziewane komplikacje. Jak się okazało w ostatnich miesiącach przez trwającą pandemię, zaczęły się ogromne problemy z dostępem do surowców do wydruku książek, a wszystko też w konsekwencji ogromnie podrożało od kilkudziesięciu do nawet kilkuset procent. Te czynniki sprawiły, że wydruk książki w dobrej drukarni jest w tej chwili bardzo kosztowny. Ostatecznie doszło nawet do takiej sytuacji, że ze wstępnie zaplanowanych 7000 tysięcy książek mogliśmy wydrukować tylko 5300, bo tylko na tyle sztuk udało się zdobyć dobrego papieru i tektury!

To było dla mnie jako początkującego self-publishera oczywiście problematyczne i stresujące. W konsekwencji książka jest już wyprzedana, a ja za dodruk kolejnych 2000 książek musiałam zapłać znowu 50% drożej niż płaciłam wcześniej.

Takie uroki samodzielnego wydawania książki w czasach pandemii. Podobno od 30 lat nie było takich problemów i skaczących cen na rynku poligraficznym i akurat trafiło na mój książkowy debiut. Jak widzicie nie wszystko szło i idzie zgodnie z planem, ale robię wszystko co w mojej mocy, aby książka była cały czas dla Was dostępna. Większy dodruk planujemy pod koniec stycznia lub na początku lutego. Już oczywiście od dawna rezerwujemy i zabezpieczamy na ten cel papier i tekturę. 🙂

Książki drukujemy w drukarni Akapit z Lublina, która ma bardzo dobre opinie i oferuje niesamowitą jakość wydruku. Jestem nad wyraz zadowolona z finalnego wyglądu naszej książki, co w dużej mierze jest właśnie ich zasługą. Bardzo dziękuję wszystkim pracownikom firmy Akapit, którzy przyczynili się do jej wydruku, a szczególnie dziękuję Kasi, która “staje na głowie”, żeby zdobyć dla mnie jak najlepsze surowce do wydruku naszego Dziennika Zabaw.

Self-publishing książki dziennik zabaw

Przedsprzedaż książki Dziennik Zabaw

Dzięki Waszemu zaufaniu, po kilkunastu dniach przedsprzedaży udało się zebrać środki na pierwszą zaliczkę i mogłam w ten sposób częściowo opłacić druk. Dalej zbieraliśmy na opłatę drugiej transzy za druk, a w dalszej kolejności pokrycie kosztów obsługi sklepu, magazynu i wysyłki książek. Dopiero po zebraniu tych środków, przyszedł czas, aby cieszyć się, że wychodzimy na prostą i zaczynamy stopniowo zarabiać! 🙂

Jednym słowem koszty samodzielnego wydania książki są bardzo duże i nie każdy na pewno może sobie na to pozwolić! Musimy też mieć pewną grupę odbiorów, która będzie potencjalnie zainteresowana zakupem naszej książki lub e-booka. Warto wcześniej zrobić rozeznanie i plan sprzedaży oraz mieć jakąś kapitałową alternatywę w przypadku, gdyby nie wszystko poszło po naszej myśli.

Do współpracy wybrałam firmy, które niekoniecznie były najtańsze, ale takie które miały najlepsze opinie i rekomendacje. Dlaczego? Bo nie zysk był dla mnie najważniejszy ale to, aby każda strona była zadowolona. Zarówno ja jako autor, jak i klient z jakości otrzymanego produktu oraz z obsługi i szybkiej wysyłki, która będzie odpowiednio zabezpieczona.

Tak więc startując z przedsprzedażą książki byliśmy na dużym debecie, który na szczęście udało się pokryć i wyjść na prostą. Nasz czarny scenariusz z zaciąganiem kredytu na wydruk książek, na szczęście się nie sprawdził. Kolejne nasze koszty to są prowizje od przelewów, które również trzeba uwzględnić oraz podatek VAT i dochodowy.

Pewną ciekawostką jest fakt, że w trakcie przedsprzedaży od 1 września do dnia dzisiejszego prawie nie inwestowałam w reklamy na Facebooku i Instagramie. Większość to sprzedaż z naturalnego ruchu na blogu i organicznego zasięgu. Do tej pory wydałam na reklamy książki ok 1850zł. Co jest, porównując do innych influencerów, którzy w self-publishingu wydali z sukcesem książki lub e-booki, bardzo małym budżetem. Dlatego myślę, że w tym obszarze jest jeszcze duży potencjał do wykorzystania i dotarcia do nowych klientów, w kolejnych miesiącach sprzedaży.

self-publishing, samodzielne wydanie książki, książka z zabawami dla dzieci

Czy opłaca się wydać książkę w self-publishingu zamiast z wydawnictwem?

Zdecydowanie tak! Przekonałam się o tym już po kilkunastu dniach przedsprzedaży, kiedy wiedziałam, że będę w stanie zapłacić za wydruk książki, który na początku był największym kosztem i bez przedsprzedaży nie byłabym w stanie samodzielnie finansowo udźwignąć wydania książki.

Każdy autor wydając książkę z wydawnictwem ma z pewnością ułatwiony temat i pewne poczucie bezpieczeństwa. Wystarczy, że sam napisze lub stworzy książkę, oczywiście według uzgodnionych wytycznych, a cały dalszy proces go nie interesuje. Wydawnictwo zajmuje się projektem książki, składem, korektą, redakcją, wydrukiem, magazynowaniem, promocją i sprzedażą.

Autor nie musi się już niczym martwić, czy podejmować trudnych i odpowiedzialnych decyzji oraz brać na siebie odpowiedzialności finansowej za całe przedsięwzięcie. Traci niestety prawo autorskie do książki, przekazując je na rzecz wydawnictwa. Jednak najbardziej daje do myślenia, że jako autor dostaje zaledwie kilka % zysku od ceny okładkowej. Finalny zarobek dla autora jest niewielki. No chyba, że książka sprzedaje się dziesiątkach, czy setkach tysięcy egzemplarzy, to wtedy może być to satysfakcjonujące i opłacalne. Jednak w mojej ocenie nigdy nie tak, jak wydanie książki w self-publishingu.

Doskonale o tym napisał Michał Szafrański i tak naprawdę jego publikacje skłoniły mnie do podjęcia się tej trudniejszej drogi self-poblishingu i wydania książki z pominięciem wydawnictwa.

Czy popełniłam po drodze jakieś błędy lub mogłam coś zrobić lepiej? Na pewno! Ale podchodzę do wydania książki w self-publishingu, jak do spełnienia swojego marzenia, a nie wyzwania, które trzeba zrealizować jak najlepiej i zarobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie! 🙂 Cieszę się stopniowym sukcesem książki, każdą Waszą opinią, uśmiechem Waszych dzieci oraz niegasnącym zainteresowaniem. To jest dla mnie najważniejsze i najcenniejsze!

self-publishing, samodzielne wydanie książki, jak samemu wydać książkę, wydanie książki w Polsce, ewa wojtan
self-publishing

Kto pomagał mi przy tworzeniu książki i skąd czerpałam wiedzę o self-publishingu?

Moim największym pomocnikiem był oczywiście mój kochany mąż, który ogarniał wiele tematów pobocznych, wykonywał zdjęcia do książki i pomagał merytorycznie oraz robił pierwszą korektę i redakcję.

W dalszej kolejności firma Maćka Mazurka, znanego w sieci jako ZUCH, który prowadzi firmę bukebuk.pl. Tak naprawdę dzięki pomocy Maćka i jego wspaniałego i kreatywnego zespołu, udało się stworzyć tak piękną wizualnie książkę. Maciek pomógł mi również w rozmowach z drukarniami i w wyborze najlepszej dla mnie drukarni- Akapit z Lublina, która choć nie jest najtańsza, to potrafiła stanąć na wysokości zadania i wydrukować przepiękne książki, a jak wiecie na jakości zależało mi najbardziej!

Dużą porcją wiedzy i doświadczenia podzieliło się ze mną kilku zaprzyjaźnionych blogerów. Szczególnie dziękuję Asi i Ani z bloga Alantkowe BLW, które kilka razy dały mi ogromne wsparcie, wiedzę i pomoc. Jestem im za to ogromnie wdzięczna i zawsze będę dziękować. 🙂

Dalej Marcin Korczyk z bloga Pan Tabletka, który również poświecił mi sporo swojego czasu, żeby podzielić się doświadczeniem i cennymi uwagami o samodzielnym wydawaniu książki. Dzięki kilku rozmowom z Marcinem łatwiej było mi podjąć pewne decyzje.

Na koniec jeszcze podziękowanie dla Kamila Nowaka z bloga Blog Ojciec, który również służył mi dobrą radą i wsparciem oraz Michała Kanarkiewicza, który dał kilka podpowiedzi od strony biznesowej i zawsze, od kiedy się poznaliśmy kilka lat temu, namawiał mnie na samodzielne wydanie książki. 🙂

Dodatkowo czytałam oczywiście wnikliwie o tematyce self-publishingu i czerpałam cenną wiedzę z artykułów w sieci między innymi na blogu Michała Szafrańskiego jakoszczedzacpieniadze.pl, który można powiedzieć, że był prekursorem w self-publishingu w Polsce i stał się inspiracją dla wielu osób, aby spróbować iść tą drogą. Dziękuję Michał, bo to też dzięki Tobie odważyłam się na samodzielne wydanie książki! 🙂

Doskonałym źródłem wiedzy jest też blog na stronie Imker, gdzie jest kilka artykułów dotyczących self-publishingu, oraz e-book Elizy Wydrych o wydawaniu e-booków, który dał mi również ogrom wiedzy i pomógł podjąć decyzję, żeby stworzyć w moim przypadku książkę, zamiast e-booka. 🙂

Od strony logistycznej, magazynowej i fufillmentu niezawodna okazała się firma Imker Krzysztofa Bartnika. Bez nich nie wyobrażam sobie sprzedaży i wysyłki książek oraz codziennego ogarniania obsługi sklepu. Według mnie są numerem jeden w Polsce, przynajmniej dla mnie i ja ich zdecydowanie każdemu będę polecać. Wszystkie osoby pracujące w Imkerze są dla mnie podstawowym wsparciem w codziennym prowadzeniu sklepu i wysyłce książek. Niezastąpiona jest Asia z działu wysyłek i jej super sprawny zespół. 🙂 Przesympatyczna Eliza, która zawsze cierpliwie odpowiada na Wasze maile i stara się jak najszybciej pomóc, a także niesamowicie zaangażowany Adrian, który zawsze służy mi radą i pomocą! 🙂

Gdzie magazynuję książki i jak je wysyłam na bieżąco?

Kilku blogerów, którzy wydali książki w self-publishingu polecało mi do współpracy właśnie firmę Imker. Od pierwszego kontaktu z nimi miałam wspaniałe wsparcie i wiem, że był to dla mnie najlepszy wybór. To do magazynu Imker przyjechało 11 palet i ponad 7 ton książek z pierwszego nakładu i tam wszystkie książki, dzięki ich doświadczeniu sprawnie podpisywałam. 🙂

Dzięki temu, że w Imkerze pracują naprawdę doświadczeni ludzi, a każdy rozumie doskonale wszystkie potrzeby klienta, udaje się zorganizować wysyłkę w ciągu 24h. Jeśli tylko książki są na stanie to zamawiając je do godziny 12.00 wysyłamy je do Was tego samego dnia. 🙂

Jak wyglądało podpisanie prawie czterech tysięcy książek?

O to często pytacie. 🙂 Po pierwsze nawet mi wydawało się to nierealne, jak postawimy stempel z dedykacją i podpiszę własnoręcznie tyle książek. Tłumaczyłam to sobie tylko tak, że byli już inni autorzy, którzy podpisywali nawet więcej książek i jakoś dali radę, więc i mi się na pewno uda. 🙂 Od czasu do czasu spoglądałam tylko na ściankę, gdzie wiszą zdjęcia wielu autorów współpracujących z Imkerem i motywowałam się, że dam radę tak jak i oni! 😉

Oczywiście przed przyjazdem do magazynu liczyłam na wsparcie i doświadczenie zespołu z firmy Imker i oczywiście się nie zawiodłam. Nie widziałam jeszcze nigdy tak zorganizowanej ekipy ludzi, która pracował naprawdę na pełnych obrotach, a przy tym czułam od nich wsparcie, pozytywne emocje i prawdziwe zaangażowanie w swoją pracę. Podopisywanie i stemplowanie książki, choć było dużym wyzwaniem, to dzięki nim wspominam te chwile z ogromną sympatią. 🙂

A jak to robiliśmy? A no… na słynnym taśmociągu IMKERA 🙂 Jedna osoba podawała otwartą książkę, kolejna stemplowała i podawała książkę do mnie. Ja podpisywałam, po czym kolejna osoba odbierała ją ode mnie, by finalnie odłożyć książkę na paletę do pakowania… i tak dalej przez półtora dnia niczym małe robociki. 🙂 Ale daliśmy radę i ręka wcale nie bolała tak mocno. 😉

Dodatkowo wokół nas były kolejne osoby, które rozpakowywały paczki z książkami z drukarni, a inne pakowały i nadawały je od razu do wysyłki do klientów. Tylko pierwszego dnia wyszło ponad 2000 paczek z książkami! W sumie pracowało razem chyba kilkanaście osób, a każdy doskonale wiedział co robić. To była niesamowita współpraca wielu osób, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i naprawdę przyjemnie się pracowało. 🙂

Czy w naszym sklepie pakujemy książki na prezent!

Oczywiście! Jeśli chcesz kupić książkę na prezent i od razu otrzymać ją w ładnym opakowaniu, to nie ma problemu! W naszym sklepie na stronie dziennikzabaw.pl możecie w koszyku sklepowym wybrać opcję pakowania na prezent w kwocie 10,90 zł, a poniżej na zdjęciu zobaczcie jak pięknie taka książka się prezentuje. 🙂

dziennik zabaw pakowanie na prezent, ewa wojtan, moje dzieci kreatywnie

Gdzie można kupić książki i czemu nie ma jej w empiku i księgarniach?

Z racji że książkę wydałam samodzielnie, bez udziału wydawnictwa, więc książka jest dostępna tylko u mnie i nie ma jej w księgarniach oraz w empiku. Jeśli chcesz przed zakupem poznać opinie innych czytelników, którzy zakupili już nasz Dziennik Zabaw, to możesz je przeczytać w naszym sklepie w zakładce: OPINIE.

Jeśli masz pytania, śmiało do mnie pisz! Zamówienia można składać cały czas w naszym sklepie na stronie dziennikzabaw.pl.

self-publishing w Polsce, jak wydać samodzielnie książkę w Polsce, jak samemu wydać książkę, dziennik zabaw Ewa Wojtan

Czy będzie druga część książki Dziennik Zabaw?

Na tą chwilę myślę, że tak! Mam już cały pomysł w głowie, wstępny spis treści, więc pozostaje mi odpocząć, zebrać energię i za jakiś rok, może kilkanaście miesięcy jest szansa, że powstanie druga część Dziennika Zabaw! Już teraz wiem, że będzie niesamowitym dopełnieniem pierwszej części! Kto ma nasza książkę, pewnie się domyśla jakie tematy będą w drugiej części. 🙂

Poniżej możecie zobaczyć moją radość, kiedy pierwszy raz zobaczyłam na żywo nasz Dziennik Zabaw nad którym pracowaliśmy tyle miesięcy. To były ogromne emocje! Ręce aż mi się trzęsły, a nawet na chwilę zaniemówiłam, bo byłam tak wzruszona i dumna, że naprawdę w końcu mam ją w swoich rękach! 🙂 Mój wymarzony Dziennik Zabaw, taki jaki miał być!

Jeśli też macie ochotę cieszyć się naszą książką tak jak ja i kilka tysięcy czytelników, to oczywiście zapraszam do naszego sklepu na stronę dziennikzabaw.pl, gdzie można złożyć zamówienie i kupić książkę. 🙂

Mam nadzieję, że ten wpis okazał się dla Was ciekawy i udało mi się przekazać choć trochę kulis powstawania książki w self-publishingu. A może kogoś zainspiruje, aby również poszedł tą drogą i spełnił swoje marzenie. 🙂

self publishing, samodzielne wydanie książki, dziennik zabaw, Ewa Wojtan

4 komentarze

  • Michał Szafrański

    Hej Ewa,

    Wielkie gratulacje! Super widzieć tak świetnie wydaną książkę i do tego samodzielnie. 🙂 Cieszę się, że moje doświadczenia i artykuły tak Ci się przydały.

    Życzę powodzenia i jak najszybszego przekroczenia pierwszych 10.000 sprzedanych egzemplarzy.

    Pozdrawiam!

    • ewawojtan

      Dzięki wielkie Michał!

      Przetarłeś szlaki, podzieliłeś się niesamowitą wiedzą i doświadczeniem, a dzięki temu inni, tak jak i ja mogą korzystać i inspirować się do działania. Szacun i jeszcze raz dziękuję, bo sama bez osób o których wspominam w artykule nigdy nie odważyłabym się podjąć takiego wyzwania. 🙂 A tak mogłam spełnić swoje marzenie, a to dopiero początek nowej drogi! 🙂

  • Olek Nowaczek

    Hej Ewo!
    Gratuluję przepięknie wydanej książki! Feeria barw, wszystko precyzyjnie opisane i każdy ważny etap na zdjęciu. Szczerze przyznam, że jakość Twojej książki przerosła moje oczekiwania. Jest przepiękna!

    Poza wyglądem – książka trafia w dziecięce potrzeby. Moja 10-letnia córka, Ola, przez kilka dni przybiegała do mnie z okrzykiem: – Tato, patrz! Niewiarygodne! Zobacz, możemy to zrobić! – No i faktycznie – mogliśmy.

    Abstrahując od komplementów dotyczących książki – ten wpis na blogu zmobilizował mnie, żeby przysiąść przy naszej domowej pozycji “do szuflady”, która ma już treść i ilustracje – i czekała na “niech się stanie”. Więc dzisiaj – dzięki Twojemu blogowemu wpisowi – niech się stanie kolejna książka dla dzieci! Dziękuję Ci, Ewo, za tę inspjrację 😉

    • ewawojtan

      Och! Ogromnie mi miło i dziękuję!Trzymam zatem mocno kciuki za kolejną cudowną książkę dla dzieci. 🙂 W razie potrzeby służę też pomocą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Translate »