Zajęcia dodatkowe dla dzieci jak zachować umiar i nie zwariować?

Comment

moje przemyślenia nauka angielskiego warsztaty zabawy dla 2-3 latków zabawy dla 4-5 latków

      Zaczyna się nowy rok szkolny i startują wszelkiego rodzaju zajęcia dodatkowe: basen, judo, gimnastyka, gitara, szermierka czy tańce. Zapytałam na naszym fanpage na jakie zajęcia dodatkowe chodzą Wasze dzieci. Odpowiedzi było mnóstwo, a teraz chciałabym zrobić małe podsumowanie.

         W dzisiejszych czasach dzieci często mają grafik wypełniony po brzegi. Plan lekcji często na dwie zmiany, zajęcia w szkole, świetlica i dodatkowe po południu. Dzieci ciągle muszą “coś” robić, dostosować się do napietego planu i grafiku zupełnie zatracając czas na swobodną zabawę.

        Moda na stymulowanie rozwoju dziecka różnymi zajęciami dodatkowymi stała się w ostaniach latach bardzo popularna. Ale czy rzeczywiście dziecku potrzebne do rozwoju jest, aż tyle zajęć dodatkowych. Czy bez nich nie rozwinie się prawidłowo? Kiedy wprowadzić dodatkowe zajęcia, a może lepiej zupełnie z nich zrezygnować dając dziecku pełną swobodę? Czym się kierować i na co zwracać uwagę wybierając dziecku dodatkowe zajęcie?

         Na te pytania postaram się odpowiedzieć poniżej. Wśród Waszych odpowiedzi pojawiły się zarówno bardzo wyważone komentarze, racjonalne podejście do wychowania dziecka i proponowanych ciekawych, czy też zdrowych zajęć. Ale kilka osób wypowiadało się również skrajnie w jedną lub drugą stronę, znajdując przy tym sporą grupę przyklaskujących osób.

        Zajmowanie dziecku  każdego popołudnia nawet najciekawszymi i najbardziej wartościowymi zajęciami nie jest dobrym pomysłem, ale druga skrajność i zupełna rezygnacja z rozwijania pasji i zainteresowań dziecka, też nie jest najlepszą drogą.

         To nie prawda, że jeśli moje dzieci mają raz w tygodniu popołudniu angielski i gitarę, to nie mamy czasu dla siebie, dla rodziny i na swobodną zabawę. Rezygnacja z zajęć dodatkowych argumentowana, że lepiej spędzać czas razem, porozmawiać, czy zjeść wspólnie posiłek zupełnie do mnie nie trafia. Bo przy odpowiednim i mądrym doborze zajęć popołudniowych dwa, maksymalnie trzy razy w tygodniu, spokojnie znajdujemy czas na wszystko. Dlatego nie jest mi bliskie podejście, że najlepiej to być tylko razem zamiast wydawać bezsensu pieniądze na dodatkowe zajęcia. Tym bardziej, jeśli są to zajęcia wybrane samodzielnie i świadomie przez dziecko.


Czy dziecko potrzebuje dodatkowych zajęć?


            Drugie skrajne podejście dotyczy wypełniania dziecku dnia od rana do wieczora. We wszystkim musi być zachowana proporcja: czas z rodziną, czas na naukę, zabawę, relaks, a nie tylko realizowanie wypełnionego po brzegi planu zajęć. Nie spotkałam się z żadnymi badaniami potwierdzającymi, że zajęcia dodatkowe przyśpieszają rozwój dziecka.  Co ciekawe rozwoju dziecka nie da się przyśpieszyć, każdy maluch rozwija się w swoim tempie, a jeśli dziecko będzie tym co robi zmęczone, znużone to możemy wręcz ten rozwój spowolnić i doprowadzić do depresji dziecięcej i wycofania.

          To my rodzice możemy rozbudzać różne zainteresowania w dziecku. Wiele rzeczy możemy robić wspólnie dbając o wszechstronny rozwój. Więzi między rodzicami i dziećmi są równie ważne, jeśli nie ważniejsze od zajęć dodatkowych. Wspólnie spędzony czas na gotowaniu, rodzinnym posiłku, spacerze, wyjściu na basen czy na rowery to są bezcenne chwile. To są dni o których przeciążone zajęciami dziecko bardzo często marzy. Dlatego jeśli zachowamy umiar pomiędzy zajęciami dodatkowymi, a wolnym swobodnym czasem, kiedy to zadbamy o rodzinne relacje, to znaczy że dobrze dobraliby ilość zajęć. Nigdy zajęcia dodatkowe nie powinny odbywać się kosztem rodziny.

     Moi chłopcy chodzą do szkoły sportowej, gdzie w ramach zajęć trenują gimnastykę sportową. Po szkole mają raz z tygodniu angielski i od tego roku raz w tygodniu gitarę, o której marzyli od roku. Pozostałe popołudnia i weekendy to czas wolny dla nich, na czytanie książek, zabawę, granie na x-boxie. To czas na wspólne wyjście na rowery, na spacery, wycieczkę czy pogranie razem w planszówki lub zwykle nudzenie się i patrzenie w chmury… Nie jest łatwo ograniczać dziecku zajęcia, sama chętnie chcialam ,,dołożyć” chłopcom basen. Ale wiem, że lepsze będzie wspólne rodzinne wyjście na basen w weekend, niż zabieranie im kolejnego popołudnia w tygodniu.


Jak wybierać zajęcia dodatkowe dla dzieci?


         Często kierują nami dobre intencje, bo przecież dodatkowy angielski – to obowiązkowo, bo to co w szkole nie wystarczy. Sama się tu zgodzę, dlatego i u nas od trzech lat chłopcy uczą się dodatkowo, raz w tygodniu, angielskiego po szkole. Tańce, plastyka bo dziecko ma zdolności w tym kierunku. Basen, bo warto dla zdrowia no i każdy powinien umieć pływać. Dobrze też, żeby grało na jakimś instrumencie, więc może skrzypce, gitara lub pianino… A może konie, bo to modne, terapeutyczne i dziecko lubi, a i jeszcze robotyka, bo to też się przyda… Judo, gimnastyka lub karate, żeby spożytkować resztki energii, wtedy maluch wykończony pójdzie szybciej spać.

        Trudno w tych zajęciach znaleźć minusy, bo naprawdę wiele z tych zajęć powinno być w podstawie programowej każdej szkoły, jak choćby basen, który chyba najczęściej pojawiał się w Waszych odpowiedziach jako dodatkowe zajęcia popołudniu. Co w pełni rozumiem, bo i ja uważam, że każde dziecko powinno nauczyć się pływać.

       Pytanie jest jednak inne, czy dziecko potrzebuje być stymulowane z każdej strony i w każdy sposób, czy są mu potrzebne naprawdę wszystkie takie zajęcia, bo są modne, popularne lub chodzi na nie koleżanka lub kolega?

Zajęcia dodatkowe dla dzieci


Czy dziecko może samo wybierać ile chce zajęć dodatkowych?


          Warto obserwować prawdziwe zainteresowania dziecka, jego zdolności, predyspozycje i dać mu możliwość rozwijać się w tym, co sprawia największą przyjemność. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj: Jak odkryć w dziecku talent? Jeśli dziecko jest ruchliwe, aktywne lubi skakać, biegać, to jak najbardziej zajęcia sportowe mogą być dla niego ciekawe po całym dniu w szkole. Inny maluch może przejawiać talenty plastyczne lub teatralne, tu świetnie będzie znaleźć możliwość rozwijania tej pasji. Bo o ile w domu bez zajęć dodatkowych też jak najbardziej możemy nad tym pracować, bawić się swobodnie i rozwijać, to na zajęciach prowadzonych przez profesjonalistów, instruktorów i trenerów nasza pociecha łatwiej i lepiej poszerzy wiedzę i umiejętności.

         Najważniejsze jest, aby dać dziecku możliwość wyboru, ale nie 5-6 zajęć, ale 2-3 maksymalnie. Przy czym mówię tu o dzieciach w wieku szkolnym, przedszkolaki zazwyczaj mają mnóstwo zajęć dodatkowych w przedszkolu. Tu może wystarczyć jedno dodatkowe, ciekawiące je zajęcie raz do dwóch razy w tygodniu. Przy wyborze zajęć skupmy się na takich, które sprawiają dziecku radość, pozwalają się rozwijać, poznawać siebie, swoje możliwości i umiejętności.

      Jeśli już uda nam się znaleźć aktywność, która naprawdę fajnie się sprawdza i cieszy nasze dziecko, to wtedy z całego serca warto dziecko w tym wspierać. Bo nigdy nie wiadomo, czy to nie jest jego droga życiowa. Każde dziecko uczęszczające nawet od kilku lat na swoje ulubione zajęcia może mieć chwilowe kryzysy. Jednak jeśli mamy z dzieckiem dobry kontakt, wspólnie spędzamy czas, to na pewno zaważymy, że jest to chwilowy regres, który wymaga naszego wsparcia, rozmowy i zmotywowania.

moje dzieci kreatywnie


Niepokojące sygnały przemęczenia


            Jeśli dziecku przy każdym wyjściu na wybrane zajęcia dodatkowe towarzyszy płacz, wyraźny stres, wymówki, ból brzucha, głowy, zmęczenie, senność to dla mnie wyraźny sygnał, że trzeba z tych zajęć zrezygnować. Powody mogą być różne, ale dziecko nie zawsze może potrafić je nazwać i określić. Warto o tym z nim pomówić. Może dziecko nie potrafi odnaleźć się w grupę, a może trener lub instruktor nie umie odpowiednio podejść do naszego dziecka. W takich sytuacjach zawsze warto zainterweniować, porozmawiać z osobą prowadzącą i skonsultować swoje obawy.

        Czasem dziecko może kochać to co robi, ale może warto zmienić miejsce zajęć. Niestety nie każdy ma powołanie do pracy z dziećmi, więc to my rodzice powinniśmy wyczuć moment w którym to nasza pociecha przestała lubić dane zajęcia, jest przemoczona, lub trafiła na zajęcia, które nie budzą pasji. To normalne, że dziecko czasem próbuje różnych aktywności, a po dwóch, trzech miesiącach rezygnuje. Czasem, żeby odkryć prawdziwą pasję potrzeba czasu, a największym darem jest umożliwić to dziecku nie krytykując jego wyborów.


Czy pasja może ukształtować nasze życie?


          Sama pamiętam, gdy jako mała dziewczynka uwielbiałam lepić z plasteliny, rysować i malować… Moi rodzice widząc to, pozwolili mi chodzić na zajęcia plastyczne do Domu Kultury. Do dziś pamiętam mój zachwyt sztalugami, farbami, kredkami i zapachem pracowni. Klimat, który tam panował, to był mój świat. Tam czułam spokój, radość i mogłam się realizować. Po drodze próbowałam też harcerstwa i baletu, bo koleżanki chodziły… niestety szybko okazało się, że to nie moja bajka i jeszcze bardziej świadoma wracałam do tworzenia, rysowania i malowania.

        Potem pasja przerodziła się naukę w Liceum Plastycznym, kształtowanie rysunku, malarstwa, poznawanie świata rzeźby i ceramiki. Na kilka lat odeszłam od tego studiując pedagogikę i pracując potem w domu dziecka. Aż przyszedł moment, gdy sztuka zdominowała moje życie. Pasja kształtowana i rozwijana od dzieciństwa w końcu miała swój upust w prowadzeniu zajęć plastycznych i ceramicznych dla dzieci. Pasja, którą rodzice pozwolili mi rozwijać, pozwoliła mi stworzyć ten blog i wpłynęła na całe moje życie, choć nikt kiedyś tego nie zakładał… ot coś tam sobie bazgroliłam na kartach i lepiłam z plasteliny, ale ktoś to dostrzegł i wspierał mnie w tym rodzącym się ,,zamiłowaniu”. 🙂

          Nikt nie miał pojęcia dokąd będzie prowadzić moja ścieżka, gdzie zaprowadzi mnie moja pasja, ale bardzo cenię moich rodziców za to, że pozwolili mi rozwijać się w tym kierunku, który czułam. Nikt nie narzucał mi innej ścieżki, nie kazał tańczyć w balecie, czy grać na skrzypcach. Pamiętam do dziś jak rodzice kupili mi na 10 urodziny wymarzoną sztalugę, płótno i farby olejne i zawsze wspierali w tym co kochałam. Dlatego teraz ja staram się w ten sposób podchodzić do pasji i zainteresowań moich dzieci.

         Trochę się rozpisałam o sobie, ale chcę Wam pokazać na tym przykładzie, że nie zawsze ilość zajęć jest istotna, ale to jak je dobierzemy do potrzeb i zainteresowań naszego dziecka. Bardzo mnie cieszy, bo zauważam to w wielu Waszych komentarzach pod moim pytaniem na Facebooku. W Waszych wypowiedziach widać właśnie tę świadomość. Wypowiadały się też mamy rodzeństwa, czasem 3-4 dzieci, gdzie każdy maluch chodzi na zupełnie inne zajęcia. I to jest piękne, że pozwalamy naszym dzieciom rosnąc i rozwijać się w swoim tempie, zgodnie z potrzebami, możliwościami i przede wszystkim zainteresowaniami.

      Wiele się mówi o wyścigu szczurów, spełnianiu ambicji rodziców i katowaniu dzieci nadmiarem zajęć. Ja mam ogromną nadzieję, że jesteśmy już co raz bardzie świadomi, że nie tędy droga. Jestem jak najbardziej za wspieraniem i rozwijaniem pasji naszych dzieci, ale wybranych wspólnie i świadomie tak, aby nie kolidowało to z nauką, zabawą, czasem wolnym i rodzinnymi chwilami, które są bezcenne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Translate »